• Wpisów:1185
  • Średnio co: 1 dzień
  • Ostatni wpis:1 rok temu, 01:01
  • Licznik odwiedzin:59 399 / 2107 dni
Jesteś niezalogowany. Niektóre wpisy dostępne są tylko dla znajomych.
 
Bywają takie chwile kiedy człowiek nie jest w stanie sobie poradzić z najprostszą czynnością. Każdy krok wiąże się z niepowodzeniem, a z każdej strony wydaje się jakby życie kładło kłody pod nogi. Mówią że każde zło jest początkiem dobra, a co za tym idzie dobro zwiastunem zła. To taki zamknięty obieg, wszystko zatacza krąg.
Piękno i szczęście nie trwa wiecznie, nie ma idealizmu, i nawet jeśli teraz jest dobrze i czujesz się szczęśliwy/a to się to niedługo skończy. Brzmi jak drastyczna wróżba, jak zło-wróżenie, ale tak jest.
Też mi się wydawało że będzie cudownie... Chłopak, miłość, przyjaźń, radość z życia, pasja, powodzenie. Skończyło się. Nie wiem jak to pozbierać. Nie umiem. Chciałabym mieć kogoś kto potrafiłby mi dać jeden znak który dałby mi do zrozumienia co mam robić, w którą stronę iść. Mam taką osobę, ale czy On wie jak mi powiedzieć, pokazać co mam robić? Sama już nie potrafię, nie umiem pozbierać tego wszystkiego w całość. Miłość nie trwa wiecznie, a choć w wieku kilkunastu lat wydaje się że wszystko będzie cudownie, ta pierwsza i ostatnia, wieczna miłość. Rzeczywistość jest inna. Rzadko zdarza się taka historia jak z bajki, piękne love story, to wręcz nierealne. Przyjdzie taki moment że cały związek będzie jedynie przyzwyczajeniem, z czasem nawet dotyk nie będzie sprawiał przyjemności a podstawową myślą z jaką będziesz się codziennie spotykać to nie to jak będzie wyglądać Wasza wspólna przyszłość, a to czy "WY" ma jeszcze jakikolwiek sens. Wszystko jest kruche i ulotne, bolesne i ryzykowne. Ale ryzykujemy, bo bez ryzyka nie ma doświadczenia, a bez doświadczenia nie ma mądrości. Jednak mądrość w działaniu tracimy w momencie kiedy pojawiają się decyzje powiązane z uczuciami. W takich właśnie momencie potrzeba kogoś kto powie nam gdzie się kierować, przyjaciela bądź bliską osobę. */błagam, pomóż mi, wiesz że do Ciebie mówię/*
Gorzej jest kiedy serce jest rozrywane i tak na prawdę nie wiesz co z nim zrobić, gdzie Twoje uczucia są ulokowane, kto nimi włada, do kogo należą.
Kto z Was wie ile łez zostaje wylanych wieczorem? Kto patrząc w moje oczy widzi co czuje? Kto patrząc w nie ma nieodpartą chęć trzymać mnie blisko siebie co chwilę delikatnie całując? Kto potrafi w małych gestach pokazywać na czym polega troskliwość? W maleńkich gestach, spojrzeniach okazywać czułość, dawać poczucie bezpieczeństwa? Kto kocha i potrafi mnie nauczyć kochać jego? Kto pomimo wad chce przebywać ze mną? Ty? Daj znać jeśli to Ty.
Chciałabym po prostu odpocząć. Chciałabym żeby ktoś mnie przytulił i powiedział "kufa Natka, będzie dobrze". Chciałabym na spokojnie wstawać każdego dnia.

zgubiłam wątek.
ratuj.
 

 
Wpis tylko dla właściciela minibloga

Wpis prywatny. Może go zobaczyć tylko właściciel minibloga.

 

 
Ostatnio dużo sie pozmieniało. Chyba nawet relacje pomiędzy Nami. Nie potrafię nawet tego nazwać.... Jak było, a jak jest. Po prostu: inaczej. Dopiero miesiąc minął od tego, kiedy dawni My, zamieniliśmy się na "wracam do Niej" i "jadę do Niego". Świat zupełnie zmienił swój sens i priorytety. Wszystkie przyzwyczajenia jakie nabyliśmy do tej pory, rozpłynęły się wraz z codzienną Jego obecnością przy mnie. Przez ostatnie dwa miesiące bardzo zbliżyliśmy się do siebie, może nawet za bardzo. Dlaczego? Każdy dzień samotności zadaje większy ból, a spowodowane jest to przywiązaniem do drugiej osoby, potrzebą odczuwania Jej dotyku, pocałunków składanych na Naszych ustach, skórze. To po prostu uzależnienie. Uzależnienie od Jego obecności, oddechu którego ciepło rozpływa się po karku, ale też potrzeba bycia kogoś obok, kto patrzy na każdy uśmiech i ociera każdą łzę.
Bardzo mi tego brakuje. Tęsknię. Z dnia na dzień bardziej, z godziny na godzinę boleśniej. Kocham, do utraty tchu. Wiem, że jest moim warunkiem szczęścia, a dziś już nieodłączną częścią, kiedyś nic nie znaczącego, świata. Dziś wiem też że marzenia się spełniają. Moje ma 175 cm wzrostu, nieziemsko zielone oczy i dzięki Niemu czuję się najszczęśliwszą osobą na świecie. Kiedy obejmuje mnie swoimi ramionami czuję się bezpiecznie. Pozwala mi czuć się najważniejszą dla Niego osobą na świecie. Kiedy patrzy na mnie i samym wzrokiem opisuje każde uczucie któro podpowiada mu Jego serce, wiem, że nie zamieniłabym Go na żadnego innego człowieka na świecie. Pomimo bólu i cierpienia, jakie przynoszą Nasze rozstania, wiem że warto czekać i być cierpliwym, bo dla Niego warto cierpieć i tęsknić. Jest niesamowity. Dokonał tego, czego ja sama nie potrafię zrobić. Zaakceptował mnie. Zna wszelkie wady, nie wstydzę się ich okazywać. Przy Nim mogę być sobą, czuć się swobodnie, bo On zawsze stara się mnie zrozumieć. Pomaga Mi. Pomaga mi żyć, nauczył mnie oddychać i inaczej stąpać po Ziemi. Dał mi szczęście i wypełnił mnie swoją miłością. Dlatego tak bardzo się boję. Pomimo tego, że wiem, że wytrwamy wszystko co złe, boję się. Bo taka właśnie jest prawdziwa miłość. Kochasz i wiesz że to właściwa osoba. Boisz się, bo nie chcesz stracić swojego całego świata, który widzisz w Jego oczach.
Gdy zamykam oczy widzę Jego i wszystko wspólnie spędzone chwile. Budzę się z myślą o Nim, żyję z myślą o Nim, czuję z myślą o Nim, zasypiam z myślą o Nim i Naszej wspólnej przyszłości. Bo ta miłość dodaje sił. Dodaje natchnienia do walki o szczęście. Ona goi rany na sercu i nie pozostawia po Nich blizn. Miłość to piękno, Nasze wspólne piękno.
Na tym skończę. Na niedokończonym wyznaniu miłości, bo On wie wszystko. Staram się to okazywać w każdym spojrzeniu, pocałunku czy dotyku. Kocham Go. Kocham tak, aż boli. Choruje na Niego, ale ta choroba trzyma mnie przy życiu. Paradoksalne, ale czy ktoś kiedykolwiek zrozumiał uczucie?

Ps. Nowe marzenie, wpisane na listę. Czekam na realizację. Nierealne, ale w sumie w to że ktoś mnie pokocha, też nie wierzyłam.
Kochanie, pomożesz w spełnieniu?
 

 
Wpis tylko dla właściciela minibloga

Wpis prywatny. Może go zobaczyć tylko właściciel minibloga.

 

 
Wpis tylko dla właściciela minibloga

Wpis prywatny. Może go zobaczyć tylko właściciel minibloga.

 

 
Wpis tylko dla właściciela minibloga

Wpis prywatny. Może go zobaczyć tylko właściciel minibloga.

 

 
Wpis tylko dla właściciela minibloga

Wpis prywatny. Może go zobaczyć tylko właściciel minibloga.

 

 
Wpis tylko dla właściciela minibloga

Wpis prywatny. Może go zobaczyć tylko właściciel minibloga.

 

 

To nie do pomyślenia, jak wiele jedna osoba może zmienić w Naszym życiu. Jedna osoba, która staje się częścią naszego życia, kimś dla kogo chce się wstawać co rano, brać każdy oddech.
Żyjemy sami, zwiedzamy ścieżki życia samotnie, z niepodzielonym sercem, a jednak puści.. bez miłości kogoś drugiego, potrzebnego. Żyjemy, choć może zastanawiamy się nad tym czy gdzieś tam, w świecie jest ktoś, kto mógłby wypełnić Nas po brzegi swoją miłością i czułością.
A później, w najmniej oczekiwanym momencie, taką osobę spotykamy. A wtedy zmienia się wszystko. Zmienia się sposób w jaki chodzimy, w jaki mówimy, oddychamy, a nawet Nasze serce bije inaczej. Z czasem łączymy się z tą drugą osobą niepojętą więzią. Bez niej nie potrafimy żyć, jest swego rodzaju Naszym szkieletem, dzięki któremu potrafimy się poruszać, mamy na to chęci, bo każda droga przebyta z kimś takim, jest czymś wyjątkowym.
Jak opisać to, co czujemy do tej drugiej osoby? Zastanawiam się nad tym co dzień, i co noc. Tego nie da się wyrazić słowami. Można próbować nakreślać, przybliżać to uczucie, jednak żeby je zrozumieć trzeba to czuć. Trzeba widzieć jak dwie osoby na siebie patrzą, jak uśmiechają się na samą myśl o swojej miłości, o chwilach spędzonych z Nią, jak cieszą się każdą sekundą przy Nim/Niej.
Co to miłość? Coś niesamowitego. Miłość jest wtedy, kiedy ON powie Ci że ładnie Ci w kucyku, i później wiążesz tak włosy, choć nie lubisz się tak wyglądającej. Jest wtedy, kiedy róże, które dostałaś od Niego dawno zwiędły, a Ty je zasuszasz, żeby zatrzymać je na dłużej, kiedy siedzisz i przytulasz się do poduszki, bo pachnie Jego perfumami. Miłość jest wtedy, kiedy ledwo żyjesz po całej nieprzespanej nocy, ale nie żałujesz tego, bo spędziłaś ją właśnie z Nim. Miłość jest wtedy, kiedy pomimo tego że na zewnątrz pada, dajesz jej swoją bluzę, bo jej ciuchy są mokre po starciu z fontanną.
Miłość to też strach o drugą osobę, to uśmiech powodowany jej obecnością. Miłość to świadomość bycia i opieki drugiej osoby. Miłość to Jego bicie serca i oddech, który czujesz na swoim ciele. Miłość to szczęście, uśmiech i radość, ale też łzy, ból i cierpienie, które znosimy bo mamy dla kogo. Miłość to życie z Nim, pomimo problemów, przeciwności losu, odległości czy Waszych wad. Miłość to powód, dla którego można przetrwać wszystko co złe, i cieszyć się z małych rzeczy. Miłość to wszystko to, co Cię otacza, a dzięki miłości, spostrzegasz więcej i dokładniej.
I mów o tym, mów o miłości. Niech wszyscy wiedzą, jakie szczęście Cię spotkało. Jak wielkim szczęściarzem jesteś, że możesz dzielić każdą sekundę swojego życia z kimś, kto Cię kocha i nie chce Cię stracić, z kimś, kto tęskni za Tobą za każdym razem, kiedy zamknie za Tobą drzwi, kto potrzebuje Ciebie jak tlenu. Mów o tym, to delikatne, subtelne i piękne. I nie ważne ile masz lat, 16 czy 40. Nie ważny jest wiek, ważne jest to co czujesz, to czy widzisz w jej/jego oczach swoją przyszłość, cały swój świat. Miłość to rzecz ludzka, jest dozwolona i potrzebna każdemu z Nas. Nie wstydź się jej, kochaj, z całych sił. Zawsze. Na zawsze.
 

 
Wpis tylko dla właściciela minibloga

Wpis prywatny. Może go zobaczyć tylko właściciel minibloga.

 

 
Wpis tylko dla właściciela minibloga

Wpis prywatny. Może go zobaczyć tylko właściciel minibloga.

 

 
Wpis tylko dla właściciela minibloga

Wpis prywatny. Może go zobaczyć tylko właściciel minibloga.

 

 
Wpis tylko dla właściciela minibloga

Wpis prywatny. Może go zobaczyć tylko właściciel minibloga.

 

 
Wpis tylko dla właściciela minibloga

Wpis prywatny. Może go zobaczyć tylko właściciel minibloga.

 

 
Wpis tylko dla właściciela minibloga

Wpis prywatny. Może go zobaczyć tylko właściciel minibloga.

 

 
Wpis tylko dla właściciela minibloga

Wpis prywatny. Może go zobaczyć tylko właściciel minibloga.

 

 
Wpis tylko dla właściciela minibloga

Wpis prywatny. Może go zobaczyć tylko właściciel minibloga.

 

 
Wpis tylko dla właściciela minibloga

Wpis prywatny. Może go zobaczyć tylko właściciel minibloga.

 

 
Wpis tylko dla właściciela minibloga

Wpis prywatny. Może go zobaczyć tylko właściciel minibloga.

 

 
Wpis tylko dla właściciela minibloga

Wpis prywatny. Może go zobaczyć tylko właściciel minibloga.

 

 
Wpis tylko dla właściciela minibloga

Wpis prywatny. Może go zobaczyć tylko właściciel minibloga.

 

 
Wpis tylko dla właściciela minibloga

Wpis prywatny. Może go zobaczyć tylko właściciel minibloga.

 

 
Wpis tylko dla właściciela minibloga

Wpis prywatny. Może go zobaczyć tylko właściciel minibloga.

 

 
Wpis tylko dla właściciela minibloga

Wpis prywatny. Może go zobaczyć tylko właściciel minibloga.

 

 

Nigdy się chyba nie bałam. To inny rodzaj strachu, nie ten który odczuwamy przed skokiem na bungee, czy pierwszą jazdą na motocyklu. To strach przesiąknięty świadomością długiego, nieustannego upadania i umierania. Strach przed brakiem kogoś kogo się kocha, strach przed utratą kogoś takiego. A nasila się on kiedy nieubłaganie zbliża się czas niepewności, czas nieustannej tęsknoty i bólu.
 

 
Wpis tylko dla właściciela minibloga

Wpis prywatny. Może go zobaczyć tylko właściciel minibloga.

 

 

Jedna rozmowa z mamą mi utkwiła w głowie, chyba nigdy jej nie zapomnę. Była to jedna z tych rozmów z dorastającą córką. Było to na początku, kiedy dopiero się z Nim zaczęłam spotykać. Nawet nie wiesz jaka Ona była szczęśliwa że mam takiego kogoś, znaczy chłopaka do spotkania się, wyjścia gdzieś. Ale powiedziała powiedziała mi kilka ważnych słów, kończąc je "ale nie zakochuj się, nie zakochuj się zbyt wcześnie". Z uśmiechem na twarzy powiedziałam jej wtedy ze zobaczę jak będzie, nie mogę tego przewidzieć. W sumie nie sądziłam wtedy, że będę Go kochać tak mocno, że w ogóle będę zdolna do miłości. Mama, bojąc się o mnie, powiedziała i ostrzegła że będzie boleć. Ale przewidywałam to, znaczy przygotowywałam się na ból, bo przecież był On codziennością. Nie sądziłam, że będę szczęśliwa, zaczynało to być dla mnie obce.
A teraz mam wrażenie że z Nim nigdy nie będzie mnie boleć, że wszystko będzie dobrze, razem na koniec świata i jeszcze dalej. Wiem, że to w Nas jest siła, że miłość przezwycięży całe zło.
Tak, wiem to na pewno. Wiem, czuję że Go kocham. I choć dorośli mówią, że jestem jeszcze młoda i będzie jeszcze dziesiątki chłopaków, nie chcę Ich. Potrzebuje tylko Jego, z Nim chcę zasypiać co noc i budzić się co rano, jeść wspólne śniadania i wychowywać najlepiej jak tylko potrafimy uśmiechnięte, szczęśliwe dzieci. Chcę z Nim żyć, pomimo problemów, jakichkolwiek bólów, w chorobie i zdrowiu. Żyć razem, pomimo wszystko i wszystkich którzy się temu sprzeciwiają.
Kocham Go. Na zawsze.
  • awatar Life for sale.: @Towarzysz Sekretarz: Myślałam o tym, nie raz. Tak, będę Go kochać. Wiem że będzie boleć, ale jestem gotowa ponieść wszelki ból w zamian za całe szczęście jakie mi daje.
  • awatar a rare "no": Hej. Świetny blog ;3 Bardzo ciekawe wpisy :) Przy okazji zapraszam do mnie, dopiero zaczynam. Miłego wieczoru <3
Dodaj komentarz ›/ Pokaż wszystkie (2) ›
 

 
Wpis tylko dla właściciela minibloga

Wpis prywatny. Może go zobaczyć tylko właściciel minibloga.

 

 
Za dużo myśli i bólu, żeby napisać coś sensownego. Chyba upadłam i staram się podnieść, jednak to zajebiście trudne, a ja mam mało sił. Nie wiem zbyt wielu rzeczy. Boję się zbyt wielu rzeczy.
Jedyne co wiem na pewno, to to że Cię kocham i nie chcę Cię stracić. Chcę przeżyć z Tobą najlepsze chwile mojego życia, ale też takie jak ta, żebyś jednym spojrzeniem czy pocałunkiem potrafił naprawić wszystko.
Dziękuję że jesteś.
Przepraszam za każdy ból i zmartwienie.
Jestem okropna. Przepraszam.
 

 
Siedzę długo patrząc na Nasze wspólne zdjęcie i myślę. Zastanawiam się nad tym co będzie, czy damy radę, jak przezwyciężymy odległość. Myślę nad tym, czy jesteśmy wystarczająco silni, aby przezwyciężyć każdą trudność.
Nie ma łatwo, nigdy nie było i zapewne też nie będzie. Lecz miłość to walka, która daje natchnienie i siłę. W Nas jest siła i wiara w lepsze jutro. Nikt nie zwycięży za Nas, tylko My dwoje jesteśmy w stanie przezwyciężyć wszystko.
Choć może czasem wydaje Nam się, że jesteśmy słabi i pozostało Nam mało czasu, może wydaje Nam się że pozostało mało czasu to jest to złudzenie.
To nie przypadek że jesteśmy razem, nic nie dzieje się przez przypadek. To nie chaos, a głębszy plan.
To przeznaczenie. Kiedy dwoje ludzi spotyka się niespodziewanie, bez uprzedzenia, bez myśli o tym, że spotka się kogoś nowego, wręcz obcego, to przeznaczenie. Przeznaczeniem jest to, że jadąc nawrócił czekając, i został. Został na 6 miesięcy i jest dalej. Jest z dnia na dzień mocniej, bardziej, czulej i swobodnie.
Czuję Go cały czas, nawet gdy Go nie ma. Jest obecny. Sądzę, że jest częścią mnie. Zamieszkał ze mną razem z miłością do Niego. A uczę się Go kochać codziennie na nowo. Codziennie kocham Go mocniej, bardziej Go potrzebuje, tęsknie częściej i boleśniej. Jest nieodłączną częścią mnie, częścią układanki jaką jest życie.
Nie wyobrażam sobie oddychać bez Niego. Wiem, że bez Niego nie potrafiłabym stać, utrzymać się na nogach. Moje serce nie potrafiłoby pompować krwi, nie miałoby dla kogo tego robić.
Jest definicją szczęścia i życia. Jest wszystkim.

Dziękuję Ci skarbie że jesteś.
Ps. Kocham Cię.



mój skarb <3